1Literat, Poeta, PoezjaDokąd się, moja lutni, napierasz skwapliwie?
Chcesz na świat i drukarskiej chciałabyś oliwie
Podać w nielutościwe[1] swoje plotki prasy,
Wzgardziwszy słodkie mego kabinetu[2] wczasy?
5 Ach, nie wiesz, czego–ć się chce! Różne w ludziach smaki,
I ciebie potka[3] wilkum[4] pewnie niejednaki.
Nie trzeba dymem śmierdzieć, kto się chce do dworu
Udać, jeszcześ ty godna kuchennego szoru:
Jeden, co lepiej pisze, znajdzie w tobie siła[5],
10 Co by cierpliwsza głowa jeszcze przekreśliła;
Drugi z zazdrości, która średnie mózgi żywi,
W oczy pochwali, ale z tyłu gębę skrzywi;
Inszy, choć z hipokreńskiej nie pił nigdy bani[6],
Żeby się coś zdał, czego nie umie, pogani.
15 Tak, coś ją w ciszy miała, utracisz powagę
I pójdziesz za sukienkę korzeniu na wagę[7]
Albo cię, ważąc konfekt[8], podściele na szali
Aptekarz i Szot tobą tabakę podpali,
Albo kiedy krystera[9] czyści brzuch zawarty,
20 Coraz, co krok do stolca, jednej zbędziesz karty.
Ale ty przecie prosisz łaskawej odprawy,
Tak ci się moje przykrzą kreski i poprawy,
I co go doznać możesz, nie poważasz sromu[10];
Idź tedy — ale lepiej było siedzieć w domu.
kabinet — daw. mebel z otwieranym pulpitem i licznymi szufladkami. Miał formę małej, dwuczęściowej szafki.
hipokreńska bania — w mit. gr. na wzgórzu Muz, gdy Pegaz uderzył kopytem w skałę, wypłynęło źródło Hippokrene. Pić z hipokreńskiej bani lub z źródła hipokreńskiego to doświadczać natchnienia poetyckiego.