Pan Brzezan z mieczem stał wobec Tatara…
390Lecz patrzcie! Patrzcie! Tatar dobył miecza;
Patrzcie! O zgroza! To miecz dobrze znany!
Na
↓ Expand fragment ↓
Pan Brzezan z mieczem stał wobec Tatara…
390Lecz patrzcie! Patrzcie! Tatar dobył miecza;
Patrzcie! O zgroza! To miecz dobrze znany!
Nad emaliji zaćmionym lazurem
Obraz Najświętszej Panny malowany
I obraz krzyża — pod krzyżem, na dole,
395
Herb, jakby srebrne księżyca półkole
I gwiazda, nad nią hełm ze strusim piórem.
Błysnęły szabli obrazy święcone
I padł starosta na twarde granity,
Zaśmiał się Tatar, śmiechem obudzone
400
Zabrzmiało echo… Był to jęk kobiety.
Była to maska nieznana nikomu,
Którą brylantów moc wielka pokrywa.
Śmiech usłyszała i jakby od gromu
Zadrzała, padła na głaz jak nieżywa;
405
A Tatar przybiegł i padł na kolana.
Cuci ją, węzły ścieśnione rozrywa;
Twarz jego była straszna, obłąkana,
Chwycił ją w dłonie, unosił przez ganki,
Ona jak martwa była w jego dłoni;
410
Z głowy różane pospadały wianki
I włos się rozwiał pełny słodkiej woni,
Rozwiany spływał aż do stóp Tatara.
A strasznie bladą była twarz dziewicy.
Budzi się — gdzież jest? — W zamkowej kaplicy,
415
A przed nią postać jak przeszłości mara.
Dokoła było i straszno, i ciemno,
A księżyc mury oświecał kościoła.
— „Tyż to mój luby? Tyż to jesteś ze mną?
Zaklinam ciebie, zdejm zawoje z głowy!
420
Niech cię obaczę — rysy twego czoła…”
I zdjął Bielecki turban muślinowy,
Anna spojrzała i padła omdlona.
Znów po niej życia rozlały się ślady
I znów po chwili ciężko przebudzona
425
Rzekła: „O luby! Tak straszny! Tak blady!…”
— „Ha! blady? — przerwał rycerz z dzikim śmiechem —
Wszak zdradzam!…” — zamilkł — lecz ostatnie słowo,
Trzykrotnie głośnym powtórzone echem,
Przerwało ciszę kościoła grobową.
430
A rycerz mówił: „Tak! Twarz moja blada!
Z innąm cię twarzą w czas szczęśliwy witał,
Ja zdradzam! Będęż jak róża rozkwitał?
Na moim czole napisano — zdrada.
↑ Hide fragment ↑