5Tam goście, tam i domowi
Sypali sie ku ogniowi;
Bąki[5] zaraz troje grały,
A sady sie sprzeciwiały[6].
Siedli wszyscy na murawie,
10 Potym wstało sześć par prawie[7]
Dziewek jednako ubranych
I belicą[8] przepasanych.
Wszytki śpiewać nauczone,
W tańcu także niezganione[9];
15 Więc koleją zaczynały,
A pierwszej tak począć dały.
Siostry, ogień napalono
I placu nam postąpiono[10];
Czemu sobie rąk nie damy,
20 A społem nie zaśpiewamy?
Piękna nocy, życz pogody,
Broń wiatrów i nagłej wody.
Dziś przyszedł czas, że na dworze
Mamy czekać ranej zorze.
25Tak to matki nam podały,
Samy także z drugich miały,
Że na dzień świętego Jana
Zawżdy Sobótka palana.
Dzieci, rady mej słuchajcie,
30 Ojcowski rząd[11] zachowajcie:
Święto niechaj świętem będzie,
Tak bywało przedtym wszędzie.
Święta przedtym ludzie czcili,
A przedsię wszytko zrobili;
35 A ziemia hojnie rodziła,
Bo pobożność Bogu miła.
Dziś bez przestanku pracujem
I dniom świętym nie folgujem[12];
Więc też tylko zarabiamy[13],
40 Ale przedsię nic nie mamy.
Albo nas grady porażą,
Albo zbytnie ciepła każą[14];
Co rok słabsze urodzaje,
A zła drogość za tym wstaje[15].
45Pracuj we dnie, pracuj w nocy,
Prózno bez Pańskiej pomocy;
Boga, dzieci, Boga trzeba,
Kto chce syt być swego chleba.
Na Tego my wszytko włóżmy,
50 A z sobą sami nie trwóżmy;
Wrócąć sie i dobre lata,
Jeszczeć nie tu[16] koniec świata.
A teraz ten wieczór sławny[17]
Święćmy jako zwyczaj dawny:
55 Niecąc ognie do świtania,
Nie bez pieśni, nie bez grania.
To moja nawiętsza wada,
Że tańcuję barzo rada;
Powiedzcież mi, me sąsiady,
60 Jest tu która bez tej wady?
Wszytki mi sie uśmiechacie,
Podobno ze mną trzymacie;
Postępujmyż tedy krokiem,
Aleć nie masz jako skokiem.
65Skokiem taniec nasnadniejszy[18],
A tym jeszcze pochopniejszy[19],
Kiedy w bęben przybijają:
Samy nogi prawie[20] drgają.
Teraz masz czas, umiesz li co,
70 Mój nadobny bębennico:
Wszytka tu wieś siedzi wkoło,
A w pośrzodku samo czoło[21].
Żeby też tu ta nie była,
Która twemu sercu miła;
75 Każesz li, wierzyć będziemy,
Aleć insze rozumiemy[22].
Ja sie nie umiem frasować,
Toż radzę drugim zachować;
Bo w trosce człowiek zgrzybieje
Pierwej, niż sie sam spodzieje.
85Ale gdzie dobra myśl płuży[25],
Tam i zdrowie lepiej służy;
A choć drugi zajdzie w lata,
I tak on ujdzie za swata[26].
Za mną, za mną, piękne koło,
Opiewając mi wesoło!
95 Czuję się, że moja kolej,
A ja nie mam wydać wolej.
Sam ze wszytkiego stworzenia
Człowiek ma śmiech z przyrodzenia[30];
Inszy wszelaki źwierz niemy
100 Nie śmieje sie, jako chcemy.
Nie ma w swym szaleństwie miary,
Kto gardzi Pańskiemi dary;
A bodaj miał płakać siła,
Komu dobra myśl niemiła.
105Śmiejmy sie! Czy nie masz czemu?
Śmiejmy sie przynamniej temu,
Że, nie mówiąc nic trefnego[31],
Chcę po was śmiechu śmiesznego.
Wystąp ty, coś ciągnął kota[32],
110 A puść sie na chwilę płota[33].
Uchowa cię dziś Bóg szkody,
Bo tu opodal[34] do wody.
Ciągnie go drugi na suszy[35],
Tobie trzeba aż po uszy.
115 Nieboże mój, kto cię zbłaźnił[36],
Żeś tak srogie źwierzę draźnił?
Nie znasz ludzi, co przed kotem
Pierzchają nawiętszym błotem?
A na jego głos straszliwy
120 Ledwe drugi będzie żywy.
Głaszcz na nim, jako chcesz, skórę,
On przedsię ogonem wzgórę.
Zły z nim pokój, gorsza zwada;
Jeszcze i dziś strach sąsiada[37].
125Czasem też i z dachu spadnie,
A przedsię na nogi padnie;
I chłop foremniejszy[38] bywa,
Gdzie kot we łbie przemieszkiwa[39].
A to jako w nim szacować,
130 Że umie i praktykować[40]?
A to tak wieszcza[41] bestyja,
Że sie zawżdy na deszcz myja[42].
Więc[43] łowiec niepospolity
A w swych sprawach dziwnie skryty;
135 K temu rzadko usnie w nocy,
Ale ufa zawżdy mocy.
Komum ja kwiateczki rwała,
A ten wianek gotowała?
Tobie, miły, nie inszemu,
Któryś sam mił sercu memu.
145Włóż na piękną głowę twoję
Tę rozkwitłą pracą moję;
A mnie samę na sercu miej,
Toż i o mnie sam rozumiej.
Żadna chwila ta nie była,
150 Żebych cię z myśli spuściła;
I sen mię prace nie zbawi[47],
Spię, a myślę, by na jawi.
Tę nadzieję mam o tobie,
Że mię też masz za co[48] sobie
155 Ani wzgardzisz chucią[49] moją,
Ale mi ją oddasz swoją.
Tego zataić nie mogę,
Co mi w sercu czyni trwogę:
Wszytki tu wzrok ostry mają
160 I co piękne, dobrze znają.
Prze Bóg, siostry, o to proszę,
Niech tej krzywdy nie odnoszę,
By mię która w to tknąć miała,
O com sie ja utroskała.
165O wszelaką inszą szkodę
Łacno przyzwolę na zgodę,
Ale kto mię w miłość ruszy,
Wiecznie będzie krzyw mej duszy[50]!
Zwierzęć sie, gromado moja,
170 Nie mam przed Szymkiem pokoja:
Za trzewik mi zastępuje[51],
A powiada, że miłuje.
Szymku, by to prawda była,
Dobrze bych Bogu służyła;
175 Ale ty rad z ludzi szydzisz,
Zwłaszcza gdy prostaka[52] widzisz.
Tobie to wolno samemu,
Ale, wierę[53], nie inszemu;
Bo ty z tym nadobnie umiesz,
180 A gdzie kogo tknąć, rozumiesz.
I któraż by nie szła rada
Za tak gładkiego sąsiada?
Podajże jej kęs nadzieje,
Alić sie już moja[54] śmieje.
185I samam tak głupią była,
Żem ci też kiedy wierzyła;
Dziś już nic i pókim żywa,
Znam cię, ziółko, żeś pokrzywa.
Ze mną sobie rzecz najdujesz[55],
190 Drugiej nogę przystępujesz[56];
Odpuść mi, silnyś[57] przechyra[58],
A ja z takim nie mam mira[59].
Nie sprawujże sie przez miarę[60],
Boć zaś ludzie dadzą wiarę;
195 A mało sobie poprawisz,
Że mię w nieprawdzie zostawisz[61].
Gorące dni nastawają,
Suche role sie padają[62];
Polny świercz, co głosu zstaje,
200 Gwałtownemu słońcu łaje.
Już mdłe[63] bydło szuka cienia
I ciekącego strumienia,
I pasterze, chodząc za niem,
Budzą lasy swoim graniem.
205Żyto sie w polu dostawa[64]
I swoją barwą znać dawa,
Iż już niedaleko żniwo,
Miej sie do sierpa co żywo[65]!
Sierpa trzeba oziminie,
210 Kosa sie zejdzie[66] jarzynie[67];
A wy, młodszy, noście snopy,
Drudzy układajcie w kopy.
Gospodarzu nasz wybrany[68],
Ty masz mieć więniec kłosiany,
215 Gdy w ostatek zboża zatnie
Krzywa kosa już ostatnie[69].
W ten czas, gościu, bywaj u mnie,
Kiedy wszystko najdziesz w gumnie[73];
A jesli ty rad odkładasz[74],
Mnie do siebie drogę zadasz[75].
225Prózno cię patrzam w tym kole:
Twoja, miły, rozkosz pole[76];
A raczej źwierz leśny bijesz,
Niż tańcujesz albo pijesz.
Ja też, bym nabarziej chciała,
230 Trudno bym sie zdobyć miała
Na lepszą myśl[77], bo po tobie
Serce zawżdy teskni sobie.
Wolałabym też tym czasem[78]
Gdziekolwiek pod gęstym lasem
235 Użyć z tobą towarzystwa,
Pomogę ja i myślistwa[79].
A kiedy rzucisz sieć długą,
Jeslić sie swoją posługą
Ni nacz więcej nie przygodzę[82],
Niech za tobą smycz psów[83] wodzę.
245Żadna gęstwa, żadne głogi
Nie przekażą[84] mojej drogi;
Tak lato jako śrzeżogę[85]
Przy tobie ja wytrwać mogę.
Albo, mój myśliwcze, tedy
250 Pokwap sie do domu kiedy;
Albo mnie ciężko nie będzie
Ciebie naszladować[86] wszędzie!
Pracowite woły moje,
Przy tym lesie chłodne zdroje
255 I łąka nieprzepasiona[87],
Kosą nigdy nie sieczona.
Tu wasza dziś pasza będzie;
A ja, mając oko wszędzie,
Będę nad wami siedziała
260 I tym czasem kwiatki rwała.
265Tak dziewka, jako młodzieniec,
Nie proś mię nikt o mój wieniec;
Samam go swą ręką wiła,
Sama go będę nosiła.
Dałam wczora taki drugi,
270 Będzie mi go żal czas długi;
Bo mię zaraz pobrać[89] dano,
Czego mi czynić nie miano.
Pracowite woły moje,
Wam płyną te chłodne zdroje;
275 Wam kwitnie łąka zielona,
Kosą nigdy nie sieczona.
Śpiewa żeglarz, w cudze strony
Nagłym wiatrem zaniesiony;
I oracz ubogi śpiewa,
Choć od pracej aż omdlewa.
285Śpiewa słowik na topoli,
A w sercu go przedsię boli
Dawna krzywda; mocny Boże,
Iż z człowieka ptak być może.
Nadobnać to dziewka była,
290 Póki między ludźmi żyła;
Toż niebodze zawadziło[93],
Bo każdemu piękne miło.
Zły a niewierny pohańcze[94],
Zbójca własny, nie posłańcze;
295 Miawszy odnieść siostrę żenie
Zawiodłeś ją w leśne cienie.
Próznoś jej język urzynał,
Bo wszytko, coś z nią poczynał,
Krwią na rąbku wypisała
300 I smutnej siestrze posłała.
Nie wymyślaj przyczyn sobie[95],
Pewnać już sprawa o tobie;
Nie składaj nic na źwierz chciwy,
Umysł twój krzyw niecnotliwy.
305«Siadaj za stół, jesliś głodzien,
Nakarmię cię, czegoś godzien»;
Już ci żona warzy syna,
Nieprzejednanać to wina[96].
Nie wiesz, królu, nie wiesz, jaki
310 Obiad i co za przysmaki
Na twym stole; ach, łakomy,
Swe ciało jesz, niewiadomy[97].
A gdy go tak uraczono,
Głowę na wet[98] przyniesiono;
315 Temu czasza z rąk wypadła,
Język zmilknął, a twarz zbladła.
A żona powstawszy z ławy:
«Coć sie zdadzą te potrawy?
To za twą niecnotę tobie,
320 Zdrajca mój, synowski grobie!»
Porwie sie mąż ku niej zatym,
Alić nasz dudkiem czubatym;
Sama sie w jaskółkę wdała[99],
Oknem, łając[100], poleciała.
325A ona niewinna córa
Obrosła w słowicze pióra
I dziś wdzięcznym głosem cieszy,
Kto sie kolwiek w drogę śpieszy.
Chwała Bogu, że te kraje
330 Niosą insze obyczaje,
Ani w Polszcze jako żywy[101]
Zjawiły sie takie dziwy.
Jednak ja mam, co mię boli[102];
A by dziś nie ludziom k woli,
335 Co śpiewam, płakać bych miała[103],
Acz me pieśni płacz bez mała.
Owa[104] u ciebie, mój miły,
Me prośby ważne nie były;
Próznom ja łzy wylewała
340 I żałosnie narzekała,
Przedsięś ty w swą drogę jechał,
A mnieś, nieszczęsnej, zaniechał[105]
W ciężkim żalu, w którym muszę
Wiecznie trapić moję duszę.
345Bodaj wszytkich mąk skosztował,
Kto naprzód wojsko szykował
I wynalazł swoją głową
Strzelbę srogą piorunową.
Jakie ludzkie głupie sprawy
350 Szukać śmierci przez bój krwawy;
A ona i tak człowieczy
Upad ma na dobrej pieczy[106].
Przynamniej by mi w potrzebie
Wolno stanąć wedla ciebie,
355 Przywykłabych i ja zbroi;
Bodaj przepadł, kto sie boi.
Jednak ty tak chciej być śmiałym,
Jakoby[107] sie wrócił całym;
A nie daj umrzeć mnie, smutnej,
360 W płaczu i w trosce okrutnej.
A wiarę, coś mi ślubował,
Pomni, abyś przy tym chował.
Tę mi przynieś a sam siebie;
Dalej nie chcę nic[108] od ciebie.
365Skrzypku, by w tej pięknej rocie[109]
Usłyszeć co o Dorocie,
Weźmi gęśle[110], jakoć miła[111],
A zagraj nie myśląc siła[112].
«Nieprzepłacona[113] Doroto,
370 Co między pieniędzmi złoto,
Co miesiąc[114] między gwiazdami,
Toś ty jest miedzy dziewkami.
Twoja kosa[115] rozczosana
Jako brzoza przyodziana;
375 Twarz jako kwiatki mieszane,
Lelijowe i różane.
Nos jako sznur upleciony,
Czoło jak marmór gładzony;
Brwi wyniosłe i czarnawe,
Usta twoje koralowe,
A zęby szczere[117] perłowe;
Szyja pełna, okazała,
Piersi jawne[118], ręka biała.
385Serce mi zakwitnie prawie
Przy twej przyjemnej rozprawie[119];
A kiedy cię pocałuję,
Trzy dni w gębie[120] cukier czuję.
W tańcuś jak jedna bogini[121],
390 A co cię skutniejszą[122] czyni:
Nie masz w tobie nic hardości,
Co więc rzadko przy gładkości[123].
Tymeś ludziom wszytkim miła
I mnieś wiecznie zniewoliła;
395 Przeto cię me głośne stróny[124]
Będą sławić na wsze strony.
Człowiek w twej pieczy uczciwie
Bez wszelakiej lichwy żywie;
Pobożne jego staranie
I bezpieczne[128] nabywanie.
405Inszy sie ciągną przy dworze
Albo żeglują przez morze
Gdzie człowieka wicher pędzi,
A śmierć bliżej niż na piędzi[129].
Najdziesz, kto w płat języka dawa[130],
410 A radę na funt[131] przedawa;
Krwią drudzy zysk oblewają,
Gardła na to odważają.
Oracz pługiem zarznie w zięmię;
Stąd i siebie, i swe plemię,
415 Stąd roczną czeladź[132] i wszytek
Opatruje swój dobytek.
Jemu sady obradzają,
Jemu pszczoły miód dawają;
Nań przychodzi z owiec wełna
420 I zagroda jagniąt pełna.
On łąki, on pola kosi,
A do gumna wszytko nosi.
Skoro też siew odprawiemy,
Komin wkoło obsiędziemy.
425Tam już pieśni rozmaite,
Tam będą gadki pokryte[133],
Tam trefne plęsy[134] z ukłony,
Tam i cenar, tam i goniony[135].
A gospodarz wziąwszy siatkę,
430 Idzie mrokiem na usadkę[136]
Albo sidła stawia w lesie;
Jednak zawżdy co przyniesie.
W rzece ma gęste więcierze[137],
Czasem wędą ryby bierze;
435 A rozliczni ptacy wkoło
Ozywają sie wesoło.
Stada igrają przy wodzie,
A sam pasterz, siedząc w chłodzie,
Gra w piszczałkę proste pieśni;
Zatym[139] sprzętna[140] gospodyni
O wieczerzej pilność czyni,
Mając doma ten dostatek,
Że sie obejdzie bez jatek[141].
445Ona sama bydło liczy,
Kiedy, z pola idąc, ryczy,
Ona i spuszczać[142] pomoże;
Męża wzmaga[143], jako może.
A niedorośli wnukowie,
450 Chyląc sie ku starszej głowie,
Wykną przestawać na male[144],
Wstyd i cnotę chować w cale[145].
Dzień tu[146], ale jasne zorze
Zapadłyby znowu w morze,
455 Niżby mój głos wyrzeki wszytki
Wieśne[147] wczasy i pożytki.
Pieśń świętojańska o Sobótce — Sobótka to palone w wigilię św. Jana ognisko, któremu towarzyszyły tańce i śpiewy dziewcząt; obrzęd ma tradycję jeszcze pogańską.
W przypisach gwiazdką oznaczono wyrazy, które są używane do dziś, ale których znaczenie w utworze jest odmienne od znaczenia obecnego.
ciągnąć kota — otrzymać nauczkę (zabawa polegała na tym, że delikwent był przywiązywany do liny, drugi koniec liny ciągnął kot, ale też inicjatorzy zabawy, którzy przeciągali nieszczęśnika przez błoto czy rzekę).
bróg (tu forma B. lp: broga) — pomieszczenie na zboże składające się z czterech słupów i ruchomego dachu.
Panna IX — w tej części opowiedziana została w formie ludowej ballady historia mitologiczna zaczerpnięta z Metamorfoz Owidiusza, ks. VI: Tereus, mąż Prokne, zakochał się w jej siostrze Filomeli, uwiódł ją i uciął jej język, by nikomu tego nie zdradziła. Filomela wyhaftowała swą opowieść na płótnie i w ten sposób poinformowała o niej Prokne, która zemściła się na mężu zabijając ich syna, Itysa i podając jego ugotowane ciało do zjedzenia nieświadomemu niczego Tereusowi. Potem obie siostry uciekły, a gdy dopadł je Tereus, który odkrył, co się stało, one poprosiły bogów o ratunek i zostały zamienione w ptaki: Prokne w słowika, a Filomela w jaskółkę.
Nie wymyślaj przyczyn sobie — mowa o przyczynach (pretekstach), dla których Tereus przybył bez Filomeli.
A by dziś nie ludziom k woli, Co śpiewam, płakać bych miała — A gdyby nie to, że śpiewam dla ludzi, powinnam płakać, a nie śpiewać.
w gębie (starop.) — w ustach („gęba” nie ma w języku szesnastowiecznym znaczenia pejoratywnego).
piędź — miara długości równa odległości od końca kciuka do końca środkowego palca rozpostartej dłoni.
fauny — półludzie, półkozły, postacie z mit. gr.. Podobny motyw idylli pasterskiej, z jakim mamy do czynienia tu w w. 41–44, znajduje się też w Ks. 2, Pieśni II.