1. Anioł: 1 2 3
  2. Chrystus: 1
  3. Ciało: 1 2
  4. Ciemność: 1
  5. Cierpienie: 1
  6. Czyn: 1
  7. Duch: 1 2
  8. Dusza: 1 2
  9. Dziecko: 1 2
  10. Dźwięk: 1
  11. Kondycja ludzka: 1 2
  12. Kwiaty: 1
  13. Łzy: 1 2
  14. Matka: 1
  15. Matka Boska: 1
  16. Obraz świata: 1 2
  17. Odrodzenie przez grób: 1
  18. Ojciec: 1
  19. Ojczyzna: 1 2
  20. Piekło: 1
  21. Poeta: 1
  22. Polak: 1
  23. Polska: 1 2
  24. Przemiana: 1 2
  25. Ptak: 1 2
  26. Religia: 1
  27. Rozpacz: 1
  28. Słońce: 1 2
  29. Śmierć: 1 2
  30. Światło: 1 2
  31. Szatan: 1
  32. Trup: 1
  33. Uroda: 1
  34. Wiatr: 1
  35. Wino: 1
  36. Wizja: 1 2
  37. Wzrok: 1
  38. Żałoba: 1
  39. Zaświaty: 1
  40. Zmartwychwstanie: 1

Spis treści

Juliusz Słowacki Poeta i natchnienie[1]

(Fragment poematu)

Poeta

1Atesso!…

Atessa

Jestem… alem uciekała,

Bo mię ta dziwna pieśń… w otchłanie niosła.

Wszak wiesz, żem z tobą razem zmartwychwstała

5 I razem z tobą znów różana rosła;

Wszak wiesz… gdzie oliw czarny gaj i skała,

I srebrne, ogniem ozłocone wiosła;

Wszak wiesz… ta chata nasza bez zapory,

To falerneńskie wino[2]… i amfory…

10I w ścianach różne marmuru odłamy,

I strumień, co tam w takt lutniowy ciecze…

Wszak ty pamiętasz: bywało, czytamy,

A ja Eschyla[3] tobie rym kaleczę,

A gdzieś daleko… na Pnyksie[4], u bramy,

15 Słońce, na tańca piryjskiego[5] miecze

Wzięte, przez liście cytryn się przeciska

I w oczy nasze zamyślone błyska…

Tam chór prowadzą młodzieńce na polu,

A tam z Hymetu[6] księżyc biały miga…

Poeta

20Dosyć, o duchu biały, bo mi z bolu[7]

Znów serce pęka…

Atessa

O! ten sen mię[8] ściga…

Poeta

WiatrO straszny boże burz, o ty, Eolu[9],

Coś ze skał wiatry wypuścił na Fryga[10],

25 Dziś pomieściłeś wszystkie Akwilony[11]

W grobach i z mogił twoich dmiesz szalony.

Atessa

Spokojnie, o mój kochanku…

PoetaPoeta

Spokojnie!

Atessa

Jesteś jak nimfa Echo[12]

Poeta

30Nimfa Echo.

Atessa

Ja ci mówiłam po farsalskiej wojnie[13],

Że mak, co rośnie pod Greczyna strzechą,

Nie uspi[14]… harfa, chociaż zagra strojnie,

Chociaż wesoło, nie będzie uciechą,

35 Że Przemiana piękność kształtów będzie w sercu brzydła;

Wtenczas wyrosły mi motyle skrzydła.

I poleciałam gdzieś na jakąś górę,

Nad którą słońce w krwi, księżyc w zaćmieniu,

Męka, co całą męczyła naturę,

40 I krzyż na słońca czerwonym pierścieniu,

A ja… w te śmierci otchłanie ponure

Na moich skrzydeł tęczowych promieniu

Lecąca… jako dziś… patrz, upior[15] blady,

Ja, pierwsza z różnych piękności Hellady.

45UrodaCzemu nie patrzysz na mnie? o! czy żal ci

Mojego włosa, pełniejszego łona

I ducha tego, co jak czarę kształci

Pierś i pięknością oblewa ramiona?

Teraz patrz — wiatr mi kształt spokojny gwałci;

50 Gdy zadrżysz, jestem ja sama wzruszona,

Oczy się moje jak szafir krysztalą,

Rany na nogach i rękach się palą…

Poeta

Rany twe płoną — widzę — szafir nocy

Ma z twoich strasznych ran cztery pochodnie.

55 Pal się! Nie mogę żadnej dać pomocy,

Tylko to powiem, że przez krew i zbrodnie

Szukałem ciebie rosnąc w piękność mocy,

Która po twojej trzyma niezawodnie

Najpierwsze miejsce u samego Boga…

60 On wie, że w moim duchu nie miał wroga.

Lecz ty aż teraz jak krzyż zapalony

CierpieniePrzyszłaś, kiedy ja wichrem nieszczęść zbity

I tak jak sztandar kulami zniszczony,

I tak jako hełm Hektora[16] — bez kity,

65 I tak jak harfa, co straciła tony,

I tak jako trup w grobowcu odkryty,

Na bezlitośne[17] wystawiony wzroki

I tak widzący swój zgon jak proroki —

Walę się w prochu. Gdzie byłaś, siostrzana

70 Duszo, kiedym ja cierpiał? Czy pod krzyżem,

Z tęczowych twoich skrzydeł oberwana,

Śmiałaś się, gdym ja stutysięcznym spiżem

Na świecie imię obwoływał Pana,

Odrodzenie przez grób, ŚmierćA sam, spędzany zawsze skrzydłem chyżem

75 Śmierci, musiałem nędzny grób rozrywać

I sam przychodzić, i znów odlatywać?…

Gdzie byłaś, gdym tu nareszcie za karę

I za ostatni los — z potęgą słowa

Wstał słysząc w duchu jakieś wieki stare,

80 Których ogromna szmerność podgrobowa?

Atessa

Przy tobie byłam; przez powietrze szare

Snułam się cicho jak wizja tęczowa,

Obłok nas jeden tylko dzielił cienki,

Taki łagodny jako róż jutrzenki.

85W dzieciństwie twoim samotna, a potem

Musiałam z większą liczbą mar przychodzić,

Cicha, gwiazdowym uwieńczona złotem,

Smętna, że duszy twojej rozpogodzić

Nie mogłam. Przestań już pamięci lotem

90 W dawnych się wiekach twoją myślą rodzić.

Patrz, jak w stygmatach piękna w górne sfery

Lecę, ran niosąc zapalonych cztery.

Poeta

Nad tobą wyżej…

Atessa

Co?

Poeta

95SłońceTrzy milijony[18]

Słońc i duch jakiś…

Atessa

Co? posłaniec boży?

Poeta

Tam głębszy szafir — spod słońca korony

Na trzech obłokach niby lekkiej zorzy,

100 Jak jaka srebrna lampa zawieszony,

Pali się miesiąc, liczba gwiazd się mnoży,

Wyiskrza szafir, zda się — jak stal pryśnie,

Coś w nim od słońca jaśniejszego błyśnie.

Ach! od słońca by w oczy mi nie biła

105 Taka ogromna jasność jak z tych oczu

Spuszczonych! Cały świat rozweseliła,

Oblana słońcem złotym po warkoczu;

Taka miłości w niej ogromna siła,

Że gdy stanęła na ciemnym przezroczu,

110 Słońc się girlandy — niby zawrócone

Żurawie — wiążą w nadświętą koronę.

Siostro! twe rany mocniej się płomienią,

A z twoich oczów[19] wesołość wylata

I szaty twoje się jak tęcze mienią,

115 I pierś wzniesiona, i skrzydli się szata.

Nie leć! te słońca ciebie opierścienią

Jak powój, który kolumnę oplata,

I tam zostaniesz, statui starożytnej

Podobna — śród słońc złotych — przy błękitnej.

Atessa

120O, nie zostanę! bo w tej gwiazd powodzi

Ona się zniża i z duchami swemi[20],

I na miesiącu swym na ziemię schodzi,

Bo zapragniona jest znowu na ziemi;

Oto więc na swej półmiesięcznej łodzi

125 Płynie, rękami sypiąca złotemi[21]

Litośną[22] miłość… dawno tak widziana

Na wyspie Patmos przez świętego Jana[23].

Patrzaj na ciemne, szmaragdowe lasy —

Zniżyła się tam i rzuca spod siebie

130 Dwa wielkie tęczy rozwiniętej pasy,

Które się od niej zaczęły na niebie.

Przychodzą nowe na świat Pańskie czasy,

Niechaj umarły swych umarłych grzebie!

A ty nie maż ust światowym piołunem,

135 Ale tej łaski Pańskiej bądź zwiastunem!

Widzę, jak oczy twe światłami skrzą się

I za tym widem[24] przeszły i wróciły

Bez łez… Czyć zawsze napisano w losie

Nie być miłości duchem, ale siły?!

140 Mów do mnie! może w twoim smętnym głosie

Nie będzie echa podziemnej mogiły.

O nie! ty cały łamiesz się w boleści,

A twoja ręka szuka rękojeści.

Poeta

To nic, jam pobladł… duch mój jest otchłanią

145 Tęsknot i musi strzec się własną mocą;

Ciemność, ŚwiatłoCzuję, że gdybym ja poleciał za nią

Tam, gdzie te światła całą ziemię złocą,

Byłbym jak jedna z gwiazd, co się tumanią

I przez tęczowe jej rąbki migocą,

150 I już… już własnej twarzy mieć nie mogą,

A ja tu czekam w ciemności…

Atessa

Na kogo?

Poeta

Żaden duch nie jest bez przyjaciół własnych,

Żaden głos nie jest bez ech — poza światem.

155 Raz ja nad Ikwą po mych łąkach jasnych

Błądząc, znudzony błękitem i kwiatem,

Bo mi w pamięci koral twych ust krasnych,

Co perły takim obwodzi szkarłatem,

Jaśniej się palił — i twoje oblicze

160 Skrzyło jak słońce myśli tajemnicze,

Znudzony, że mój głos tu nie pomaga

Ludziom w niewoli, ogień serca pije,

A ciągłej szczęścia ofiary wymaga

I ciągle serca mego jadłem żyje,

165 A tu, na świecie, inna jakaś waga

Waży wypadki,Wino, Anioł, Kondycja ludzka człek podłością tyje

I spity winem, pieśń, co aniołowie

Dają, za pościel kładzie i węzgłowie[25],

Siadłem pod chatą kobiety cmentarnej,

170 Co odmykała trumnom kołowroty,

I pełny byłem wtenczas myśli czarnej

Jak Brutus, który na twarz białą cnoty

Krwią swoją rzucił. A u gospodarnej

Kobiety były z malw ogromne płoty

175 I z nędzą piękność połączona sielska,

Że chata się ta zdawała anielska.

WizjaWszystko mi jakiś wzrok duchowy, blady

Przemieniał w dziwy: zda się, różdżką trącę,

A te malwowe z tęczy kolumnady

180 Dostaną nieba, a te pałające

Cynowe miski to wróżce na składy

Rusałki swoje oddały miesiące,

A te na półce girlandami świecą

I gdy kur nocny zapieje, wylecą.

185Ciało, Duch, Dusza, DzieckoJa byłem wtenczas dziecię, lecz do gliny

Kiedy wejdziemy my, straszniejsi z duchów,

To mamy straszne w dzieciństwie godziny,

Gdzie duch bez żadnych więzów i łańcuchów

Ma ostrzeżenie. W mogilne doliny

190 Chodziemy[26] chętnie — niby dla podsłuchów —

A duchy wtenczas rozmawiają z nami

Same lub tylko natury ustami.

Polak, Polska, ŻałobaOtóż i wtenczas w myślach moich zamęt,

Zwątpienie było, rozpacz nad zabitą

195 Polską… „Gdzież — rzekłem — jest taki sakrament,

Co by w niej, martwej, chodził siłą skrytą

Jak krew żyjąca?”ŁzyTaki był mój lament,

Który me oczy wnet zamienił w sito

Siejące perły łez. A wtem od Boga

200 Przyszła nauka wielka i przestroga.

Ptak, Dziecko, Ojciec, MatkaSkrzypnęła czegoś jedna stara belka

I poruszyła gniazdo jaskółczychy,

Z gniazda wypadła ptaszyna niewielka,

Bez pierza, mały, zimny trupek, lichy,

205 Więc potem tego dziecka rodzicielka

I ojciec w domek przylecieli cichy,

Prosto do gniazda, do swojego kątka,

I nie znalazłszy swojego dzieciątka

Wyszli oboje. Boże! z jaką wrzawą,

210 Wie matka, której ludzie dziecko skradli;

Wreszcie ujrzeli go pod moją ławą —

Oboje z niebios jak martwi upadli,

Ojciec na lewo, a matka na prawo;

Usiedli przy nim, a skrzydła tak kładli

215 I tak ciągnęli biedaczki za sobą

Jak magnet ciężką okryty żałobą.

Ale oboje… ŚmierćŚmierć tak była świeża,

Tak niespodziana, taką zda się zdradą

Niebios, że ojciec, matka nie dowierza,

220 Owszem, przy dziobku jeszcze mu żer kładą,

Dziobkami ciałka próbują i pierza,

A ono z główką wyciągniętą, bladą,

Z początkiem tylko dziecięcych skrzydełek

Leży jak srebrny na herbie orzełek.

225Więc — o niewiaro cudna, rodzicielska,

O długie, piękne tych serc niepokoje,

O cudna myśli w ptaszkach, już anielska! —

Za skrzydła wzięli dzieciątko oboje

I wyżej, niż tam brzoza, nimfa sielska,

230 Rozrzuci swoje girlandowe zwoje,

Podnieśli… myśląc, że w nim lot roznieci

Życie, że z dziobków puszczone poleci!

Tak połączone przez biały dyjament[27]

Stało nade mną w niebie biedne stadło.

235 Potem je może zdjął rozpaczy zamęt,

Bo upuścili dziecko… a te spadło,

A oni siedli nad nim znów i lament

Taki podnieśli, że mi lice bladło,

Serce bolało, tak jak dzisiaj boli,

240 Bo coś tam dla mnie jest w tej paraboli.

Ojczyzna, TrupO tak! nim ja w śmierć ojczyzny uwierzę,

Chociażby jak trup w grobie leżąc zbrzydła,

Potargam wprzódy ją pieśnią za pierze,

Porwę ją wprzódy na pieśniane skrzydła,

245 Porwę ją z ziemi, tak jak wicher bierze,

Stargam łańcuchy wszystkie, wszystkie sidła,

Podniosę w niebo, aż gdzie Pan Bóg świeci,

Puszczę… jeżeli żywa — to poleci.

Dziecinna to myśl! co… duma dziecinna!

250 Jam się sam rozbił piersią o granity,

Ale głos ani też lutnia — niewinna.

Cóż ty mi teraz pokazujesz świty,

Gdzie inna matka i królowa gminna

Dzieciątka swoje podnosi w błękity,

255 Tak lekko duchy podnosząca wolne,

Jakby z łąk brała piękne kwiaty polne…

Cóż ty mię smucisz tym pięknym widokiem

Tęcz i błękitów? Za mną inna strona

I duchy, co się na pieśń zbiegły tłokiem,

260 Od których była już ogniem czerwona,

Ich tchem trująca, tętniąca ich krokiem.

Dobranoc! harfiarz wasz posępnie kona!

Klnie wam i kona… Precz, straszydła stare!

O siostro! odpędź ode mnie tę marę!

Atessa

265W powietrzu widzę trzy…

Poeta

Trzy przyszły razem?

Atessa

Twój włos zjeżony operlił cię potem!

Poeta

Patrz! za cerkiewnym, o! tym bohomazem

Powietrze całe się wydaje złotem.

270 Zapewneś przyszedł od duchów z rozkazem?

DźwiękAlbo mi lirą powiedz, albo grzmotem!

Tak zwykle gadał — gdy mu się podoba,

To w jęku głosy te połączy oba.

Teraz nie mówi nic, lecz stoi srogi

275 I zda się, twarz mi swoją w pamięć wraża;

A tamten — patrzaj, tak piękny jak bogi —

Który wygląda także na harfiarza,

Ale instrument ma bardzo ubogi,

Sam widać był tej harfie za stolarza

280 Dziwna!… rybie w niej srebrzą się ościenie

I labradorskie Sybiru kamienie.

Struny, podobne do starych badylów —

Pod palcem tego ducha drżą spróchniałe.

A co? czy dobrze na niej panna Nilów

285 Grała wywiodłszy[28] ciebie gdzieś na skałę

Kamczatki, kędy jasne róże gilów

Latały słuchać, gdy jej rączki białe

W powietrze pełne mgieł, duchów i szronów

Lały z tej harfy girlandami tonów?

290O, powiedz, jakie ci sny o młodości

I o twej miłej ojczyźnie wyjęczał

Jęk tej źle z renów ostruganej kości

I tej dziewczyny głos, który wyręczał

Anioła-stróża, a ty — o litości! —

295 W oczy jej patrzał czyste, u nóg klęczał,

A drugą myśli połową pieśń mijał,

Palił dom, ojca w płomieniach zabijał.

Powiedz, czy w harfie tej dziś jest żałośny[29]

Tego dziecięcia jęk i skarga cicha?

300 Czy ty pomiędzy aniołami głośny

Tą harfą? Czy ci ręka nie usycha?…

Patrz… ten duch, niegdyś tak mało litośny

Temu dziewczyny sercu, teraz wzdycha

I lirnikowi palcem pokazuje,

305 Jakby chciał mówić: „Patrzaj, on to czuje!”

Precz, bladzi! — i ten trzeci, co nad głowy

Wyciąga ręce i nad wami trzyma

Swój wielki, bardzo ciężki krzyż cynowy,

Niech mię nie prosi łzawymi oczyma!

310 Obraz świataStary świat skonał, nie zaczął się nowy.

Dla takich duchów jak wy — miejsca nie ma!

Lećcie i w nową zorzę się rozpłyńcie,

I bądźcie nowi duchem — albo gińcie!

Atessa

Stój! oni wszyscy z wiarą i nadzieją.

315 Pozwól im swojej duszy jak kościoła,

Gdzie teraz żadne lampy nie jaśnieją!

Kto wie, przez ciebie jaki głos zawoła,

Gdy będą w tobie… Patrzaj, jak pięknieją!

Ogień im tryska z nóg i z rąk, i z czoła —

320 To wielkie duchy i wydarte niebu!

Poeta

Czegóż ode mnie oni chcą?

Atessa

Pogrzebu.

Poeta

Precz z nimi — nudzą mego ducha, łamią:

Ten swój sybirski instrument przynosi,

325 ŁzyA dziś muzycy tak na strunach kłamią

Czucie, że serce pęka, łza cię rosi,

A oni — jako stawy zaszłe szlamią[30]

Przez nerwy sączą żółtą krew. Kto głosi,

Że pieśnią do łez poruszy słuchaczy,

330 Ten musiał wprzódy zwariować z rozpaczy.

Nie tak, pamiętasz, my… Najokropniejsze

Godziny nasze przeszły w takiej ciszy…

…………………………………………………

…………………………………………………

335 …………………………………………………

…………………………………………………

A oto wyszedł — jakby Rafaela

Tarcza okryta różnym malowaniem —

Księżyc i zagrał pierwszą pieśń wesela

340 Wyszedłszy świecić przed samym zaraniem,

A z niego wielki miecz płomienny strzela —

Nazwany w niebie niebieskim nazwaniem —

Przed którym zadrzy[31] i fałsz, i pokusa,

Chrystus, WizjaLecz nikt nie dźwignie miecza — prócz Chrystusa!

345On na nim ręce skrwawione położy,

Potem podniesie i trzy razy mieczem

Niebiosa całe rozetnie, otworzy;

Wtenczas my, duchy, pod gwiazdy ucieczem,

Bo z nieba wyjdzie na ziemię duch boży,

350 A my z tej ziemi mgły i chmury zwleczem,

By się spotkała jej twarz z bożą twarzą;

Wtenczas się słońce i gwiazdy przerażą.

Świętych zobaczysz pańskich w jednej stronie,

Podobnych chmurze słonecznej, Maryja

355 Stać będzie w słońcu, na złotym wrzecionie

Kręcąc jako ta, która tęcze zwija;

Anioł, SzatanA po tych tęczach aniołowe konie

Będą latały, a szatan jak żmija

Będzie je straszył wielkim dymu kłębem

360 I językowym je zhuka trójzębem.

Potem to wszystko razem się zasunie

Mgłą… i by lampa zgaszona zagaśnie[32];

I tam na ziemi po nocy coś runie,

I echa niebios tak zajęczą właśnie,

365 Jak kiedy piorun idzie po piorunie,

A potem zagra na skałach i zaśnie;

I znów się zwali coś z odgłosem strzału,

Smętniej jak echo pierwszego powału.

Anioł, ŚwiatłoWtenczas na niebie wyjdzie anioł blady

370 Z lampą olejem napełnioną smolnym

I rzeknie: „Gdzie są ciał i kości składy,

Abym je palił lampy ogniem wolnym?”

To mówiąc pójdzie i różne gromady

Trupów oświetli, i ogniem okólnym

375 Lampy stosy ciał będzie oczerwieniał,

A ciągle idąc, strach i miejsce zmieniał.

Miejsce, gdzie przejdzie, będzie zwane drogą

Poszukiwania, na kształt czarnej szramy.

Polska, Matka BoskaA idąc anioł ów nadepce nogą

380 Grób — i wykrzyknie: „Rola Halcedamy![33]

Tutaj się ludzie kąpać duchem mogą,

Ale zamknięte są już srebrne bramy

I dzień tu biały powróci nieskoro[34]!”

To mówiąc, lampę rzuci w krwi jezioro.

385I znów się stanie noc, i z końców obu

Świata płacz wielki pójdzie jak z bożnicy;

ZmartwychwstaniePotem aniołki od świętego żłobu,

Jak białe róże od Bogurodzicy,

Sypiąc się rzekną: „Czas ci wstawać z grobu!

390 Wstań bez korony złotej i zbroicy,

Płomieniem serca świecąca od łona,

Wstań, jakąś była w grobie położona!”

A wtenczas mgła się ze słońca usunie

I ta, co była w słońcu, znów odkryta,

395 Rzeknie; wy słońce w jej znajdziecie trunie[35]

I stratowany miesiąc przez kopyta.

Niech tak na zorzy pokaże się łunie

Piękna, jak piękna leżała zabita!

Niechże tak chwałę wskrzeszenia opowie —

400 Z księżycem u nóg, ze słońcem na głowie.

Potem się w pierwsze bicie serca wsłucha

I rzeknie z wielkim uśmiechem: „O Panie!

Nie z ciała jestem wskrzeszona, lecz z ducha,

Niech mi się jako służebnicy stanie!…”

405 ………………………………………………….

………………………………………………….

………………………………………………….

………………………………………………….

Słońce, Kwiaty, WzrokTak nieraz stojąc szary majster cechu —

410 Z chorągwi jednej sklepienie uczyni

Dla trzystu ludzi, albo gdy na blechu[36]

Rozciągnie płótno dobra gospodyni;

Tysiące kwiatków nie widzi uśmiechu

Słońca i oczu efeskiej bogini,

415 Ale się muszą poddać — z tą nadzieją,

Że płótna wkrótce słońcem wysrebrnieją

I będą zdjęte. Jestem z liczby kwiatów

Podobrusowych, często słyszę, ślepy,

Nade mną jakieś kruszenie się światów,

420 Szczepienie duchów nowych w stare szczepy,

Pszczelny brzęk niby naszych antenatów

Idących pomóc. Lecz że ja do rzepy

Płonącą świeczkę włożę pisząc wiersze,

Nie widzę, abym widział światy szersze.

Atessa

425Zawszeż ta bojaźń o nabyte skarby

Pracami wieków? zawszeż nieujęcie

Twojej tęczowej myśli w żadne karby?

Zawszeż ci błoto cielesne na wstręcie?

Gdybyś mógł stopić twoje wszystkie farby

430 W jednym miłości bożej dyjamencie

I zostać chwilę w czystym bezkolorze,

Miałbyś zeń potem wszystkie ognie boże,

Przedlotem ducha światy byś wyminął,

Wiedział o niebie, nim się inny dowie.

435 Mrówko! nie będziesz ty przeze mnie słynął:

Ja ci się strzaskam jak piorun na głowie,

Ja, z którąś dawniej ty jak łabędź płynął,

Kiedyś był nowy i sił nie miał w słowie,

Teraz, gdyś wylał ducha z serca krzykiem,

440 Mam cię, niższego, moim niewolnikiem!

Nie drgaj mi jako struna, co chce pęknąć,

Bo mi nie pękniesz, lecz będziesz jak struna,

Która gdy rani, to krwią musi zmięknąć…

Lecz tobie strachu trzeba… Patrz, tam łuna

445 I księżyc, co chce jak umarły jęknąć,

Taki boleśny! Tam morze i truna,

Którą prowadzą fal czerwonych nogi;

Patrzaj!… w trumnie ten, co prostował drogi.

Dusza, Kondycja ludzka, Obraz świata, ZaświatyCzy widzisz żagli tych trumnianych bicie

450 W opiekielnione złymi duchy fale?

Piekło, Ciało, Czyn Bo się nie siarką wy bez fal palicie,

A piekło nie jest w niebie ani w skale,

Lecz jest to duchów do ziemi przybicie

I krzyż, i po ciał władzy gorzkie żale,

455 I czas powrotu do ciał niewiadomy,

I czyn, co w piersiach grzmi jak puste gromy.

Czasem się zbiją i prą całą ścianą

Naturę, a ich oddech mniej tu waży

Niż tego dziecka, co bańkę mydlaną

460 Uczyni równą aniołkowej twarzy.

RozpaczRozpacz im dano, a skargi nie dano!

W niejednym wulkan się miłostek żarzy…

Gdyby im kształtów dano i kolorów,

Wymarlibyście z widzenia upiorów!

465Szczęściem, że każdy niby śmierć ponosi,

Gdy wchodzi w ciało i uczyć się musi

Siły — od ręki, co kamień podnosi,

Bólu — od świecy, co rączkę mu skusi.

Więcej się złego obraca na osi

470 I siły, która iskrę bożą dusi,

Niźli ty myślisz. Patrz: czy nie przeraża

W tej zorzy duchów ta trumna mocarza?

Poeta

To jak kolęda, którą w domu dziada

Słyszałem! Idą pasterze! pasterze!

Atessa

475Duch, Religia, PrzemianaPatrzaj: znów jasna na stolicy siada

I od Łotyszów dawny piorun bierze,

A drugi jej grom z dala odpowiada —

To Rzym… to klątwa… to straszne przymierze

Z trupami… Łączcie prawice do prawic,

480 O, ducha teraz, Boże! — i błyskawic!

Poeta

Straszna, milcząca, powiedz!… Więcem nie miał

Grzechu[37] bijąc ten fałsz w Chrystusa słowie,

Co siły bożej nie pił i nie wziemiał,

I z świątyń Pańskich uczynił pustkowie,

485 A w zmartwychwstania dzień wielki oniemiał

Jak człowiek, co wie prawdę, lecz nie powie,

I tak się chował pod wypadków połę,

Jak chłop, co w piekle myśli wozić smołę?

Atessa

Tak jest zaprawdę, jakeś odmalował.

490 Błyskawicami bity gmach był dawno…

Dante[38], Bokacy[39] i ten, co wychował

Kopernikową sierotę i sławną

Nogą odpowiedź na wieki wykował,

Głowy schyliwszy przed powagą prawną,

495 I wielu innych. Ty, co w kościół wierzysz

Jak oni, bijąc go — do nich należysz.

Od czasu jako zaprzestał soborów

I gwałt uczynił duchowi w tej przerwie,

Sobory były ze słońc i kolorów,

500 Tam gdzie najczęściej przy męczeńskim ścierwie,

Pod szubienicą, z kruków i upiorów

Była girlanda. Teraz wiatr się zerwie,

Który kolumny kościoła okręci —

Te wszystkie, których nie podparli święci —

505I zniszczy… Oto wielkie rozwidnienie

Ducha rozlewa się. Ojczyzna, PtakO, Jeruzalem

Ubrana w żywe błękitu promienie

Schodzi, a mur — jej perłą, wał — koralem.

Pierwszy duch, który słońce zrobił cieniem

510 Dla ziemi, a tę dla słońca opalem,

Już urodzony… chór na ziemi zbiera,

Czuje go kamień i morze, i sfera.

Biedni to teraz; widzę ich, jak stoją:

O swej ojczyźnie zadumani, w bieli,

515 O swej ojczyźnie tylko ziemskiej roją,

A przez nią będą tylko tak lecieli

Jako żurawie, co słońce rozdwoją

Girlandą długą… i gdzieś w mglistej bieli

Znikają… Dziecko zniknieniem zasmucą,

520 Ale chłop stary wie, że z wiosną wrócą.

…………………………………………………

…………………………………………………

…………………………………………………

…………………………………………………

Przypisy

[1]

Poeta i natchnienie — tytuł nadany przez badacza twórczości Juliusza Słowackiego, Antoniego Małeckiego, historyka literatury i filologa.

[2]

falerneńskie wino — gatunek wina uważany za najlepszy w starożytności.

[3]

Eschyl, właść. Ajschylos (525–456 p.n.e.) — pierwszy z trzech wielkich tragików greckich.

[4]

Pnyks — wzgórze w Atenach obok Akropolu.

[5]

pirryjski taniec — obrzędowy taniec wojenny, wykonany wg mit. gr. po raz pierwszy przez Atenę po bitwie z gigantami.

[6]

Hymet — góra na płn.-wsch. od Aten.

[7]

bolu — dziś: bólu.

[8]

mię — dziś: mnie.

[9]

Eol (mit. gr.) — syn Posejdona, władca wiatrów.

[10]

coś (…) wiatry wypuścił na Fryga — chodzi o wichry, które Odyseusz dostał zamknięte w worku, rozwiązanym przedwcześnie przez jego towarzyszy, przez co okręt Odysa został znów wypchnięty na morze.

[11]

Akwilon (mit. rzym.) — uosobienie wiatru płn.

[12]

Echo (mit. gr.) — nimfa, ukarana przez Zeusa utratą głosu, mogła tylko powtarzać cudze słowa.

[13]

farsalska wojna — przełomowa bitwa pod Farsalos między Cezarem a Pompejuszem w wojnie domowej w 48r. p.n.e.

[14]

uspi — dziś: uśpi.

[15]

upior — dziś: upiór.

[16]

Hektor (mit. gr.) — bohater trojański, słynący z odwagi i męstwa.

[17]

bezlitośne — dziś: bezlitosne.

[18]

milijony — dziś: miliony.

[19]

oczów — dziś: oczu.

[20]

swemi — dziś: swymi.

[21]

złotemi — dziś: złotymi.

[22]

litośny — dziś: litosny, litościwy.

[23]

miłość (…) przez świętego Jana — chodzi o objawienie, którego doznał na wyspie Patmos św. Jan, autor Apokalipsy.

[24]

wid (neol.) — widok, widzenie.

[25]

węzgłowie — dziś: wezgłowie.

[26]

chodziemy — dziś: chodzimy.

[27]

dyjament — dziś: diament.

[28]

wywiodłszy — dziś: wywiódłszy.

[29]

żałośny — dziś: żałosny.

[30]

szlamia — dziś: szlam; muł.

[31]

zadrzy — dziś: zadrży.

[32]

i by lampa (…) zagaśnie — tu: i niby lampa (…) zagaśnie.

[33]

rola Halcedamy — pole Halcedama, Pole Krwi, kupione przez arcykapłanów za judaszowe srebrniki po jego samobójstwie.

[34]

nieskoro — nieszybko.

[35]

truna — trumna.

[36]

blech (przestarz.) — blat do bielenia płótna.

[37]

więcem nie miał grzechu — dziś: więc nie miałem grzechu; więc nie zgrzeszyłem.

[38]

Dante — Dante Alighieri (1265–1321), poeta włoski, prekursor renesansu.

[39]

Bokacy — Giovanni Boccaccio (1313–1375), pisarz włoski okresu renesansu.