1„Chcesz się żenić, winszuję, ale nie zazdroszczę,
To więc, co potem poznasz, a co cię dziś troszczę,
Ja opowiem: Małżeństwo, ŻonaÓw Adam, ów najpierwszy człowiek,
Zasnął; gdy się obudził, za otwarciem powiek
5 Postrzegł”. „Co?” „Oto Ewę, dobro nieskończone,
Bóg wyjął mu kość z boku i zrobił z niej żonę.
Gdybyć to tak i teraz. Próżne korowodów
Byłyby nasze stadła, a stąd mniej rozwodów.
Ale się świat zestarzał. Adamowe wnuki,
10 Porzuciwszy dziadowskie poczciwe nauki,
Niby to rozumniejsi, źli męże, złe żony.
A nasz wiek osiemnasty, niby oświecony,
A w samej rzeczy głupi, cóż zrobił? Małżeństwo, Mąż, ŻonaZłe stadła[1]:
Jegomość nadto dobry, jejmość zbyt rozjadła,
15 A kiedy jejmość dobra, jegomość jak jędza.
Jak ma być dobre pasmo, gdy zepsuta przędza?
Cóż więc jest stan małżeński? Rzecz w opisie trudna,
Rzecz z jednej strony wdzięczna, z drugiej strony nudna,
Konieczna jednak. Muszą być żony i męże;
20 Jarzmo jest: tych zysk, miłość tamtych kiedy sprzęże,
Muszą dźwigać. Chcesz i ty, odwaga nie lada;
Ale że dosyć liczna kompanów gromada,
Idziesz śmiało. — Poczekaj, nie będę ja bawił[2],
Kto wie, może dla ciebie los się ułaskawił,
25 Może za nader szczęsną wyroków spuścizną
Będzie tobie lekarstwem, co drugim trucizną.
Możeś jeden z tysiąca, ale liczbę zmniejszę —
Choćby też i fałszywe, niech będą grzeczniejsze
Wyrazy mojej rady: szanujmy płeć piękną. —
30 Miłość, RycerzJakaż jest twoja Filis?” „Niech wszystkie uklękną!”
„Toś amant[3], siądź więc na koń, a ująwszy pikę,
Nowy Roland, głoś światu twoją Angielikę[4].
Ścinaj karły, olbrzymy, smoki, czarownice,
Niech zna każdy, nad twoją iż oblubienicę
35 Piękniejszej w świecie nie masz. Tak romanse każą,
Ale nie rozum zdrowy. Ten, pod swoją strażą,
Jeśli chcesz, by cię trzymał, posłuchaj, co radzi:
Uwaga w każdym dziele nigdy nie zawadzi.
Więc zdatna i w miłości — namyśl się, mój bracie,
40 Lepsza przykrość przed stratą niźli żal po stracie.
KobietaPiękne twojej powaby, lecz to zwierzchne wdzięki;
To, co wewnątrz, istotne, więc dobrej poręki
Trzeba na to, co wewnątrz; wdzięczna, hoża, ładna,
Ale mylą pozory, a piękna płeć zdradna.
45 ŻonaPrzejdzie rozkosz, nastąpi sytość po użyciu,
Znikną wdzięki, a w dalszym natenczas pożyciu,
Jeśli węzły wzajemne nie wzmocni szacunek,
Nastąpi umartwienie, nudność i frasunek.
Dopieroż kiedy jejmość, coć się w serce wkradła,
50 Stanie się podejrzliwa i przykra, i zjadła,
Kiedy się co dzień z nowym humorem popisze
I coraz inne w domu ujźrzysz towarzysze,
Kiedy w zwięzłych przymówkach do serca przegryzie,
A to, co ci przyniosła w swojej intercyzie,
55 Stokroć na dzień wymówi; odpowiedzieć trudno,
Bić — niegrzecznie, zamilczeć — i przykro, i nudno[5].
Filozof, Święty, MążO święty Sokratesie! tak cię Erazm mienił[6],
Nie byłbyś nigdy świętym, gdybyś się nie żenił.
Zyskałeś uwielbienie, zyskał świątobliwość;
60 Któż cię świętym uczynił? — Małżeńska cierpliwość.
Dajmy jednak, iż twoja nie w Ksantypów[7] rzędzie,
Dobra, cicha, powolna, wstrzemięźliwa będzie;
Pokorna jak dewotka, wstydliwa jak mniszka,
Jednym słowem, jak owa w teatrach Agniészka.
65 A wiesz, co się z Agnieszki oblubieńcem stało?
Wielu się na pozorach płonnych oszukało:
O Arnolfy nie trudno. Aleś ty szczęśliwy;
Wierzę, że twojej pozór szczery i prawdziwy.
Dobry towar, a ja go, choćbym mógł, nie kupię.
70 Wiesz dlaczego? Agnieszki[8], kiedy nie złe — głupie”.
„Tym lepiej”. „Owszem, gorzej, grubo taki błądzi,
Który głupstwo przymiotem dla żony być sądzi.
Najlepiej środek obrać; dumne animuszem,
Umieją mądre kornet czynić kapeluszem[9].
75 ŻonaNiech będzie oświecona, rozum nie zawadzi,
Ale rozum powolny, co powinność radzi,
Rozum, co zna podległość — może to niegrzecznie —
Przecież żony podległe muszą być koniecznie”.
„To się lepiej nie żenić”. „Czyż kupiec frymarczyć[10]
80 Nie powinien dlatego, gdy zysk wydostarczyć[11]
W jednym handlu nie może? W innym zysku szuka.
Złe stadło, nieszczęśliwe — dla drugich nauka,
Zła małżonka — treść nędzy, lecz kiedy poczciwa,
W dwójnasób szczęścia, pociech natenczas przybywa.
85 Jedno słowo — los życia; nieznośny po stracie,
Najszczęśliwszy, gdy z zyskiem; żeńże się, mój bracie!”
Roland, Angelika — to bohaterowie jednego z najsłynniejszych poematów rycerskich, Orlanda szalonego (1516), wielkiego poety włoskiego — Ariosta.
Z niedokończonej satyry, której tematem jest zły mąż w różnych odmianach, cytujemy dla uzupełnienia charakterystyk fragment: Paweł wzdychał, podchlebiał, ustawnie się trudził, Więc amant letkowiernych rodziców ułudził, Zyskał żonę, z nią posag, bo na niego godził. Amant miły; skoro mąż, jakby się odrodził; Serce w żywych zapałach po weselu skrzepło: Kiedy jejmości zimno, jegomości ciepło; Jejmość w prawo, on w lewo, mówi, każe ciszej; Milczy jejmość, jegomość zły, że jej nie słyszy. Czyta; po co czytanie, ustawicznie pyta. Rzuca książkę, ten łaje, że księgi nie czyta; Wesoła — nie do gustu płochość jegomości; Źle, kiedy goście w domu, źle znowu bez gości; Zgoła źle czyli siedzi, stoi, czy się ruszy. Anna, pełna przymiotów i ciała, i duszy, Trafiła na Andrzeja, czego sobie życzył. Skoro bogaty wnusek zważył i przeliczył, Zamknął go, a z nim serce miłosne z przymusu, Nie towarzysz małżonki, ale stróż lamusu. Sam sobie sługa, kucharz, szafarz, podstarości, A wynędzniała małżonka i w niedzielę pości. [!] Sporych trzosów posagu niesyty pożytkiem, Co dla drugich potrzebą ścisłą, dla niej zbytkiem, Więc uboga w bogactwie, wiek swój trawi w nędzy.
tak cię Erazm mienił… — w rozmowie Convivium religiosum pisze Erazm z Rotterdamu: „ledwo się wstrzymać mogę, iżbym nie rzekł: Święty Sokratesie, módl się za nami”.
Agnieszka, Arnolf — bohaterowie komedii Moliera L'Ecole des femmes (Szkoła żon, 1662), grywanej współcześnie w teatrze narodowym. Arnolf, opiekun Agnieszki usiłuje wychować ją sobie na głupią i uległą żonę. Agnieszka okazuje się jednak tylko pozornie potulna, wywodzi bowiem Arnolfa w pole i zostaje żoną młodego Horacego.
Umieją… kornet czynić kapeluszem — modą ówczesną kobiety nosiły kornety, rodzaj wysokich czepców, kapelusze natomiast spotykało się tylko u mężczyzn.