1. Bunt: 1
  2. Ciało: 1
  3. Drzewo: 1
  4. Dziewictwo: 1 2
  5. Gotycyzm: 1 2
  6. Grzech: 1
  7. Kobieta: 1 2 3
  8. Kobieta demoniczna: 1
  9. Kobieta "upadła": 1
  10. Kochanek: 1 2
  11. Krew: 1
  12. Król: 1
  13. Mężczyzna: 1
  14. Miłość: 1 2 3 4
  15. Miłość silniejsza niż śmierć: 1
  16. Morze: 1 2
  17. Natura: 1
  18. Obrzędy: 1
  19. Oko: 1
  20. Pan: 1
  21. Pocałunek: 1 2
  22. Pożądanie: 1 2
  23. Raj: 1
  24. Sługa: 1 2
  25. Śmierć: 1 2
  26. Szantaż: 1
  27. Szatan: 1
  28. Taniec: 1 2 3 4
  29. Trup: 1 2
  30. Wampir: 1
  31. Wizja: 1
  32. Władza: 1 2
  33. Żywioły: 1

Spis treści

Jan Kasprowicz Hymny Salome[1]

1Kobieta demoniczna, Miłość silniejsza niż śmierć, PożądanieO przyjdź!

O boski przyjdź proroku!

Salome ciebie woła z płomieniami w oku!

Na tę słoneczną miłości polanę,

5 pomiędzy żądz rozkwitłe czarodziejskie zioła

Salome cię woła!

O przyjdź!…

Salome, kłęby włosów rozwiawszy miedziane,

niby wieków pożaru krwawiące się łuny,

10 w złocistej harfy uderzyła struny

i śpiewa…

O przyjdź!…

O przyjdź, proroku blady!

Ogień żywy obleje twe liliowe skronie,

15 ogień żywy na licu–ć przygasłym zapłonie

od mych gorących warg!

Grzech, Raj, Drzewo, KobietaSalome, białolistny kwiat Herodiady,

zerwany ręką grzechu z świadomości drzewa,

w pożarne wieków łuny rzuca pieśń swą krwawą,

20 swą nieskończoną pieśń —

i woła cię, proroku! Przyjdź!…

W królewskiej komnacie

kazałam służebnicom rozesłać kobierce,

utkane z miękkiej wełny owiec z Galaadu;

25 majestat ciężkich kotar otula me łoże,

moje łabędzie puchy!…

Ach! jak się trwożę!

Jak lęka się ma dusza, aby promyk złoty

nie przedarł się zuchwale do mojej tęsknoty!

30 By jakiś listek mirtowy,

gdy wiatr z kryjówek gaju ciche szumy płoszy,

nie zadrżał, posłyszawszy stłumione rozmowy

naszej mdlejącej rozkoszy!…

Nie wejdzie nikt, prócz ciszy, w ten przybytek głuchy,

35 prócz ciszy i prócz żaru mojego pragnienia,

co mi rozdźwięcza serce,

że śpiewa pieśń, idącą w wieków majestacie

przez świat, ogromny świat —

tę nieskończoną pieśń:

40 O przyjdź, proroku, przyjdź!…

Ciało, DziewictwoSkąpałam swą dziewiczość w przejrzystym marmurze,

gdzie zdrój różanej wody z kształtnych dziobów tryska,

a słońce przez zazdrosne ciśnie się kryształy,

ażeby rozcałować mych biódr[2] marmur biały,

45 mej piersi oroszone, wpółzamknięte róże…

Kazałam się namaścić maściami wonnymi,

a uśmiech ubezwładniał me rozwarte usta

w przeczuciu nieznanej pieszczoty,

gdy Jezabel, ta płocha, ta dziewczyna pusta,

50 namaszczająca me łono

i mleczną szyję mą,

szeptała mi do duszy, żem ja winne grono,

najwyborniejsze z gron!

Ach! złocę się w słonecznym, błękitnym przestworzu

55 i czekam na winnicach engaddyjskiej ziemi,

aż przyjdzie pragnący On,

aż przyjdzie żniwiarz wybrany

i niecierpliwą dłoń

wzniesie po owoc ten złoty…

60 Ach! przyjdź!…

Na oceany

niewyczerpanych żądz

rzuć swoich żagli płótna

i płyń!…

65 Ach! przyjdź!…

Czekam na ciebie smutna…

Ach! przyjdź!…

Czekam na ciebie wesoła, radosna

onym pragnieniem, co się spełnić ma,

70 jako ta kwieciem pękająca wiosna!

Ach! przyjdź!

Powieki mi się kładły na przepastne głębie

moich senliwych[3] ócz,

gdy gdzieś, na dnie ich, wielkim, jak za krańcem świata

75 nieogarnięta oceanów toń,

kąpały się obrazy, rozkoszne, jak woń,

płynąca z Raju, gdzie — brat zabił brata!…

A były–ć w swej rozkoszy zabójcze, jak śmierć,

co na tę misę rzeźbioną

80 rzuciła mi w swym szale lubieżnym twą skroń,

owitą w włosów krucz[4],

ociekających krwią…

Ach przyjdź!…

Jak twe źrenice, choć umarłe, płoną!

85Kochanek, Miłość, Śmierć, TrupO ty kochanku mój!

O mój jedyny kochanku!

Rozpalę w alabastrach kosztowne oleje,

otoczę światłościami jedwabiste łoże,

z nocy dzień biały stworzę!

90 Niech tych światłości zdrój

oblewa naszą miłość, by lśniła, jak zorze

konającego dnia!…

O Jezabel[5], ty płocha, ty dziewczyno pusta!

O Jezabel, przed tobą ma się dusza śmieje

95 i moje wargi drżą,

moje rozwarte usta!…

Lub zgaszę w drogich czarach płonące pochodnie,

szkarłatem, jak mrok gęstym, łożnicę osłonię,

promieniom gwiazd przystępu w ten kościół zabronię,

100 niech nasza miłość utonie

w wieczystej, nieodgadłej, niezgłębionej nocy!…

A z tajemniczych uścisków,

gdy dusza twa, proroku, mą duszę pochłonie,

gdy w oczach twych przymkniętych czar twojej Salomy

105 urośnie w niespodzianej rozkoszy ogromy,

gdy świat się cały zamknie w pragnienia wszechmocy,

a ty gdy cały zginiesz w nasyceń powodzi,

niech się zbawiciel narodzi

lub szatan, co po wszystkie globów widnokręgi

110 rozepnie wiekuistą, nieśmiertelną zbrodnię!…

Niech płynie głos triumfu po życia odmętach,

lub jęk i żal, w skazańców wychowany pętach,

niech bije w bramy śmierci swym rozpaczy młotem,

niech dźwiga się po krzyżach, szubienicach, palach,

115 ku niemym stropom niebios, w chmury czy błękity,

a ty, proroku, niesyty —

ty słuchaj mojej pieśni, nieskończonej pieśni,

rozbrzmiewającej po bezbrzeżnych dalach,

i przyjdź!

120 Niechaj się łamią potęgi,

niechaj się w gruzy rozpada

ten tron, na którym twórcza nieśmiertelność siada;

ta ziemia i te gwiazdy, słońca i księżyce

niech się rozprysną w mgławice;

125 niech sen wiekuistości jako sen się prześni,

ty słuchaj mojej pieśni

i przyjdź!

O ty kochanku mój!

O ty jedyny kochanku!…

130OkoJak twe źrenice, choć umarłe, płoną!

PocałunekA o poranku,

o świcie któż mnie budzi całowaniem w oczy?

To on, to prorok boży!

Kto pieści miedź złotawą rozwitych warkoczy

135 i budzi całowaniem z słodkich snów omdlenia?

To on, to prorok boży!

Któż głowę mą podnosi i do ust przyciska

i znowu ją na puchach jedwabnych położy

i budzi całowaniem i sen mój przemienia

140 w rozkoszną, słodką jawę?

To on, to prorok boży!

Ach! przyjdź!

Któż piersi me odsłania i z swego ogniska,

z ogniska żądnej duszy sypie iskry krwawe

145 na moje łono białe,

na moje włosy złotawe,

na oczy, z rozkosznego zdumienia rozwarte,

i budzi całowaniem zdumienie rozkoszy?

To on, to prorok boży!

150 Któż sen mi płoszy?

WampirKtóż sen mi całowaniem płoszy na wiek wieków,

ażebym wieki wieków tuląc twoją szyję

w uścisku drżących ramion i do twego łona,

jak jemioła do dębu, ciałem przylepiona

155 i duszą, z rozwartymi wciąż śniła oczyma,

że twoją duszę piję,

że twym się ciałem sycę!

Kobieta, Mężczyzna, Miłość, Pan, Sługa, WładzaŻe duszę twą i ciało miłość moja trzyma,

ażeby nie wybiegły za przybytku progi,

160 gdzie ja, gdzie moja miłość ogniem ogniów skrzy się!

Gdzie ja, gdzie twoja luba, twa droga, wybrana,

twa jedna i jedyna ma swojego pana

i swego sługę w tobie, Gotycyzm, Trupo luby, o drogi,

o słodki, o wybrany, o jeden jedyny,

165 o na złocistej położony misie

w czerwieni krwi najdroższej, krwi najkosztowniejszej!

Któż mnie, kochanku,

o srebrnym budzi poranku,

że mogę twoje blade rozcałować lice,

170 że mogę wyczesywać z włosów krew zakrzepłą!?

Że mogę tą źrenicą, z rozkoszy oślepłą,

spoglądać w twoje źrenice —

jak twe źrenice, choć umarłe, płoną!

Że mogę twe powieki rozwierać palcami,

175 tą ręką, którą krew twa przekosztowna plami,

i patrzeć w twoje źrenice —

jak twe źrenice, choć umarłe, płoną!

Jak one płoną ogromnie!

Gotycyzm, Krew, TaniecO moje wy służebne! przyjaciółki moje!

180 Na oścież otwierajcie pałacu podwoje!

Rozsuńcie nad posłaniem oponę czerwoną!

Kochanek zbliża się do mnie!

Uderzcie w lutnie i harfy!

Zatańczcie! niech radosny korowód się złoży!

185 Przy mnie kochanek mój!

Przy mnie jest prorok boży!

W tym wirze,

w którym ach! wszystek świat wiruje ze mną,

krew cieknie z misy, cieknie strugą ciemną!

190 Zedrzyjcie ze mnie te szarfy!

Zedrzyjcie drogie powłoki!

Niech krew ta cieknie po mym łonie białem!

Niech się spokrewni z mym ciałem

ten przekosztowny zdrój!

195 O święte objawienie mej boskiej urody!

Te oczy,

w które wpatrywać się będzie

ten mój kochanek młody,

aż mu się z szału wszystek świat zamroczy!

200 Ach! przyjdź!…

Te moje włosy miedziane,

w które on rękę zanurzy

i będzie na swej dłoni ich sypkość promienną

z rozkosznym ważył uśmiechem!

205 Ach! przyjdź!…

Te usta, szkarłatem zlane,

barwami od świtowych ros wilgotnej róży!

Ach! przyjdź!

PocałunekTe moje piersi drzemiące!

210 Z parą łabędzi porówna je senną

i potem je pożarem całunków przebudzi,

aż spłomienieją od rozkosznych znamion!

Ach! przyjdź!…

Te biodra, które zamknie pierścieniem swych ramion!

215 Ach! przyjdź!…

Ach! przyjdź, kochanku, przyjdź!…

Dlaczego głos mój w pustym rozbrzmiewa przestworzu?

Dlaczego mu potężnym nie odpowie echem

głos twój, proroku, by wieścił przemianę

220 okręgów świata pod mocą

miłości mojej niesytej?

Proroku! niebios błękity

złączą się z ziemią, przez ciebie wezwane,

w tajemnic jeden cud

225 i ty objąłeś istotę stworzenia,

objąwszy miłość mą!

O! jakie blaski w twoich oczach drżą!

W jakąż muzykę głos się twój przemienia!

Jak rozkrysztala się w srebrnych oparach!

230 Jak z światów cudotwórczym zlewa się oddechem!

Głos twój, przy moich zająwszy się żarach,

błyskawicami moich żądz brzemienny,

huczący grzmotem namiętnego szału,

który od końca do końca

235 przenika głębie, moją przepełnione duszą,

wstrząśnie tej ziemi macierzystym łonem

i nowe siły wywiedzie z jej wnętrza.

Z przepaści ciemnie się ruszą

i jutrznie, owinięte obrzeżem czerwonem!

240 Do boju stanie dzień z nocą;

pomrok ucieknie, jak tchórz;

łyskliwe wody zagrają pieśń fal

pod tchnieniem rannych zórz,

pod lubieżnymi całunkami słońca,

245 które powstanie, rozbudzone głosem

twojej natchnionej, a mnie pełnej pieśni.

O wskrześnij, wiosno, o wskrześnij!

Kobieta, Kochanek, Miłość, NaturaPo łąk kwitnących obszarach

rozpromienieją się rosy,

250 a ty je strącać będziesz stopy swemi,

przed siebie idąc z głową, wzniesioną w niebiosy,

dumny, że z stworzeń najpierwsza,

że ta najczystsza i ta najgorętsza

na niewolnika wzięła cię swej wielkiej,

255 swej wszechpotężnej miłości,

która jest jedną na niebie i ziemi,

która stworzyła te jutrznie, te zorze,

te słońca i te rosy słoneczne kropelki

i to rozkwitłe zboże,

260 uginające przed tobą swe kłosy…

Las się rozszumi, a ty, o proroku,

jeden na ziemi i niebie,

słuchać go będziesz i, idąc przed siebie,

wciąż zasłuchany w tę szumiącą dal,

265 zgłębisz tę głębię szumu,

ujrzysz w nim duszę Salomy

i śpiewać będziesz jej chwałę,

że była przedtem, nim w wierzchołkach drzew

ten tajemniczy zaszeleścił śpiew…

270 Przeze mnie, przeze mnie

przenikniesz wieków ciemnie

i rozsłonecznisz to, co legło w mroku!

Przeze mnie, przeze mnie

rozpoznasz związek pomiędzy obłoku

275 rozsłonecznioną urodą,

a szmaragdową jętką, co nad wodą,

nad szeleszczącą trzciną skrzydły przejrzystemi

lśni w promienistym słońcu

i nad wieczności zagadką przelata,

280 nad życiem i śmiercią ziemi.

Przeze mnie, przeze mnie

poznasz, co w gwiazd się kryje milionie,

a onym kurzu, który wiatr południa

wzrusza po drogach i rzuca na świeże,

285 po burtach rowów i miedzach rosnące

kępy krwawników i śniade szaleje!

Przeze mnie, przeze mnie

rozpoznasz związek pomiędzy spokojem

w tę północ letnią, a drganiem powietrza

290 nad rozległymi rżyskami

w sierpniowy skwar,

gdy słońce stanie na szczycie.

Miłość, Śmierć, TaniecPrzeze mnie, przeze mnie

rozpoznasz związek między pluskiem ryby,

295 zostawiającej kręgi na jeziorze,

a wulkanicznym ogniem, który w łonie

rodzącej ziemi płonie

i wre i huczy i lawy

wyrzuca potok krwawy,

300 że ziemia z grzmotem pęka i walą się miasta

i giną miłości nadzieje,

a w śmierci pełnej pustce rozpacza niewiasta!

I nic nie widzi, tylko oczu dwoje,

płonące ogniem wulkanu!

305 I nic nie słyszy, tylko wrzące tchnienie

swej rozszalałej piersi!

I nic nie liczy tylko one chwile,

kiedy na świata mogile

stanie z tą misą złocistą

310 i krąg szalony zatoczy —

ten krąg radości i bólu…

Dziewictwo, Król, TaniecA ty, o królu Herodzie,

życia i śmierci barbarzyński królu:

w taniec przed tobą pójdzie wstyd dziewiczy,

315 tylko mi pozwól wziąć

głowę bożego proroka!…

A wy służebne! przyjaciółki moje!

Słuchajcie dźwięków mej harfy!

Zedrzyjcie ze mnie te szarfy!

320 Niech padnie ta droga powłoka,

niech barbarzyński król życia i śmierci

moim się ciałem upije!

ŻywiołyNiech go powali ten taniec

zapamiętałych żywiołów!

325 Niech wie, że chociam z popiołów

i popiołami żyję,

przy mnie jest prorok boży,

przy mnie kochanek mój!

Czemu nie idziesz? czemu?

330 Salome, białolistny kwiat Herodiady,

zerwany ręką grzechu z świadomości drzewa,

pieśń żywiołów śpiewa…

Przyjdź!

Przyjdź!… Pośpieszymy

335 w miesięczną noc do gaju, gdzie cyprysów cienie

rosną pod srebrnym księżyca zaklęciem

w jakieś tajemne olbrzymy,

że po nich stopa człowieka

kroczyć się lęka…

340 Ale ode mnie trwoga jak daleka,

gdy twa powiedzie mnie ręka,

gdy przy mnie Salomy wybraniec

z księgą tajemnic, w której zapisano

w spełnienia rano,

345 co między cieniem cyprysu,

a między krągiem[6] księżyca

zmieściło wielkie spełnienie!…

Wizja, WładzaAlbo się wspniemy na stromość opoki,

przeszywającej obłoki,

350 Morze i, mając głębie mórz u naszych stóp,

opanujemy los świata…

I wielkie zbiorą się rzesze,

przyjdą mocarze i króle

z swojego życia zawrócą się dróg

355 i wszystkie skarby rozsypią przed tobą,

byś był, jak oni,

byś się w ich ubrał purpury

i na ich tronach siadł

i z niebotycznej rozkazywał góry,

360 byś opanował miecze i lemiesze

i dzierżył je do końca niezliczonych lat.

Byś serca z łon królewskich wydzierał skrwawione

i w swojej mocy

na misy je rzucał złociste!

365 A ty nad życia żałobą

i ponad życia radością,

nad jego blaskiem i wonią,

nad jego nocą i dniem

podniesiesz swą prorocką, niedosięgłą wzgardę

370 i, uderzywszy dłonią

w pomarłe głazy twarde,

że dźwięk wydadzą krwawy,

a dotąd niesłyszany w istnienia obrębie,

rozpoczniesz wieścić sprawy,

375 będące ponad istnieniem,

nad tym, co się mieści,

w rozkoszy czy boleści,

między cyprysu cieniem,

a krągiem srebrnego miesiąca.

380 Morze A morze, nad bezdenne wychyliwszy głębie

swą rozwichrzoną, niepomierną głowę,

na której każdy włos,

srebrzystą pianą zlany,

dźwiga wieczności głośne oceany,

385 słuchać cię będzie z poszumem,

co najgłośniejszy ból światów przygłuszy!

SzatanLecz ponad morza szum

pójdzie ten głos,

który się wyrwie z twej duszy…

390 Lewiatan[7] się ruszy

i oczy swe globowe z zdumienia otworzy

i paszczę, która chłonie wieków straszny żer,

do twej wyciągnie Salomy.

Pragnie ją pożreć, że twemu wieszczeniu

395 dała tę wielką moc,

która nad wszystkie idzie Lewiatany!

Ale w szatańską noc,

gdy błyskawice i gromy

z krzykiem owijać będą swymi wstęgi

400 i żreć swoimi ogniami

wieczysty byt,

ona płomiennym mieczem swej potęgi,

która ci duszę rozżegła

do wieczystego płomienia,

405 odetnie głowę potwora

i na złocistej ją misie

przed tobą rozkosznie złoży,

o ty cyprysie,

cień rzucający olbrzymi!…

410 O ty proroku boży!

O ty kochanku mój!…

Ach przyjdź!

Czemu twe oczy umarłe tak płoną

w konającego dnia zorzę czerwoną?

415 Przyjdź!

Kobieta "upadła", Pożądanie, Szantaż, SługaLibijczyk, królewskiego strzegący pałacu,

śmiał ku mnie sięgnąć swym okiem!

Zakradał się z wieczora pod białe me ściany

aby, z westchnieniem głębokiem,

420 zobaczyć twojej wybranej

ten obnażony cud,

ścielący się na miękkie jedwabiów dywany,

pomiędzy rozsunięte miłości osłony,

na łoże płonących żądz.

425 Ach! przyjdź!

Libijczyk do przybytku wejdzie nieproszony,

westchnieniem miłość mą kupi,

na jego czaszce trupiej

me rozżarzone położą się ręce!

430 Do jego czarnej brody

przylgnie ten dziwny kwiat,

który w pożądań niweczącej męce

zabójczym mieczem wykwita

z mej twarzy młodej —

435 jak twe źrenice, choć umarłe, płoną

w cichej bladości na tej misie złotej!

Ach! przyjdź!

Przyjdźże z tym głosem bożym,

który rozbrzmiewa w świątyni

440 nad lud ten tłumny,

o marmurowe łamie się kolumny

i o sklepienia odbija się gromem

i jehowiczne łoskoty

na całopalne rozlewa ołtarze!

445 Libijczyk zwiędłoczoły opuści z mym sromem

mojego domu próg…

Ach! przyjdź!

Salome cię woła…

Salome, kłęby włosów rozwiawszy miedziane,

450 niby wieków pożaru krwawiące się łuny,

w wieczystej harfy uderzyła struny

i śpiewa —

i wzywa cię, proroku: przyjdź! ach! przyjdź! ach! przyjdź!

ObrzędyWeź mnie do swego kościoła!

455 W ręku trzymając palmy,

zerwane z wiosennego zmartwychwstania drzewa,

nucić będziemy psalmy,

wielbić będziemy Boga,

jako jest jeden Bóg,

460 który miłości pragnienie

w twoją Salome wlał.

Mirę będziemy sypać w trybularze[8],

do ognia dokładać drew,

niech Abrahama spełni się ofiara!

465 Niech głowa bożego proroka,

który ten zrodził śpiew,

ten śpiew wieczysty,

spocznie na misie złocistej!

Bunt Albo wszechmożny podniesiemy bunt!

470 Podważym świątynny mur —

niech runie u naszych stóp

wraz z Bogiem, który w piersi najprzedniejszej z cór

zbudził rozpaczny głos,

ciemny, jak grób,

475 rozbrzmiewający nad wielką nicością,

idący w zorzę czerwoną

konającego Żywota,

nad tymi oczy[9], co tak strasznie płoną!…

TaniecMiso wybrana! o miso ty złota!

480 wieczysta struno mej harfy!…

Ach! przyjdź, proroku, przyjdź!…

A wy, o moje służebne,

zedrzyjcie ze mnie te szarfy —

i tańczcie… i tańczcie!… i tańczcie!…

485Miso wybrana! o miso ty złota!…

Przypisy

[1]

Salome — żydowska księżniczka z dynastii herodiańskiej (wnuczka Heroda Wielkiego); według legendy biblijnej, gdy jej ojczym, Herod Antypas, władca Galilei, zachwycony tańcem dziewczyny obiecał spełnić każde jej życzenie, Salome za namową swej matki Herodiady zażądała głowy Jana Chrzciciela, przyczyniając się w ten sposób bezpośrednio do śmierci proroka.

[2]

biódr — bioder.

[3]

senliwych (neol.) — sennych.

[4]

krucz — czerń, czarna barwa.

[5]

Jezabel — w kulturze żydowskiej synonim kobiety próżnej, sztucznie poprawiającej swą urodę.

[6]

krągiem — dziś popr.: kręgiem.

[7]

Lewiatan — nazwa wspominanego w kilku miejscach w Biblii mitycznego potwora, będącego uosobieniem zła; mówi się o nim jako o wężu, smoku o kilku głowach, wielorybie lub też jednej z kochanek samego Lucyfera; istniały legendy millenijne (żywe ok. roku 1000 n.e.), według których Lewiatan został uwięziony pod Lateranem, siedzibą papieży, a jego wyzwolenie się z tego więzienia miało przynieść koniec światu.

[8]

trybularz — kadzielnica.

[9]

nad tymi oczy — nad tymi oczami.