1Jako oliwka mała pod wysokim sadem[2]
Idzie[3] z ziemie[4] ku górze macierzyńskim szladem[5],
Jeszcze ani gałązek, ani listków rodząc,
Sama tylko dopiro[6] szczupłym prątkiem[7] wschodząc;
5 Tę, jesli ostre ciernie[8] lub rodne[9] pokrzywy
Uprzątając, sadownik[10] podciął ukwapliwy[11],
Mdleje[12] zaraz, a zbywszy[13] siły przyrodzonej[14],
Upada przed nogami matki ulubionej.
Takci sie mej namilszej Orszuli dostało:
10 Przed oczyma rodziców swoich rostąc[15], mało
Od ziemie sie co[16] wznióswszy, duchem zaraźliwym[17]
Srogiej śmierci otchniona[18], rodzicom troskliwym[19]
U nóg martwa upadła. O zła Persefono[20],